Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 277 199 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Każdy barman jest dla mnie jak matka...

niedziela, 26 lipca 2009 20:20

Systematyczność.


To cecha, którą zawsze wypisuje w listach motywacyjnych, a która nigdy nie przekłada się na rzeczywistość. Może dlatego tak ciężko jest mi znaleźć pracę ;)


Ale, ale żeby nie było. Nie jestem bezrobotna. Jestem (uwaga): Konserwatorem Powierzchni Gładkich, w skrócie KPG, a tak przekładając na język ludzki: sprzątaczką :P


Może nie jest to prestiżowa praca, ale tylko na wakacje, a w dodatku sprzątam ekskluzywne osiedle, więc nie będę robić tego co większość mych rodaków, czyli narzekać.


A wracając do mojej systematyczności, to no cóż. Mój blog jest jak zabłąkana w lesie sarenka. Nakarmię ją raz na jakiś czas, potem wracam do cywilizacji, a ona nie wiadomo jak znajduje mnie na skrzyżowaniu Mazowieckiej z Wrocławską i trąca noskiem, żebym nasypała jej sianka. A ja no ta: „Sarenko nie mam czasu". A ona nic nie mówi, tylko trąca mnie noskiem i patrzy tymi wielkimi, ślicznymi oczętami. No i zaczynam mieć wyrzuty sumienia i takie tam, kombinuje sianko lub jakąś inną pasze i na jakiś czas moje sumienie jest ułagodzone, tylko po to, by za jakiś czas usłyszeć delikatny odgłos malutkich kopytek...


Nawiązując do zwierzątek, chciałabym powiedzieć Wam, iż jestem prawdziwym zwierzęciem konwentowym*, więc cały wolny czas poświęcam na przygotowania do sierpniowego Natconu. Jak się przygotowuję, zapytacie pewnie marszcząc czoła i trąc kciukami o skronie. Moi mili, konwencją tego konwentu jest „Nighty life", czyli dzielnica czerwonych latarni, kurtyzany itp. Więc ja, skromna konwentowiczka dwoje się i troję, by w konwencję się wpasować (w Real life tego nie robię, ale jeśli chodzi o konwenty, to jak najbardziej). Więc z Żustin, mą ukochana siostrą całymi dniami...szyjemy. Jej kreacja to kombinacja uciekającej panny młodej i nastoletniej goth-lolity, natomiast ja jestem hybrydą dziewczyny z kabaretu i divy operowej. W miejscowych sklepach z tania odzieżą jesteśmy już na „ty" z paniami sprzedającymi. A nawet nie macie pojęcia ile koronki można mieć z majtek o rozmiarze 22...


Zdjęcia pokonwentowe oczywiście dodam na bloga, ku przestrodze najmłodszych.


A jeśli jeszcze o konwent chodzi, to już po raz trzeci będę prowadzić „Konkurs na Naczelnego Bisha Konwentu". Jest to coś jak wybory Mistera Konwentu, ale, że ja to prowadzę, więc wygląda to tak, że 20 chłopa robi wszystko co im każe, a wygrywa i tak ten, który najbardziej mi się spodoba :D Każda kobieta powinna kiedyś tego spróbować, gorąco polecam.

Na ostatnim moim konkursie, ku uciesze gawiedzi,  dwóch uczestników się pocałowało (nie namawiałam ich do tego, słowo), dlatego też liczę na jakiś inny skandal na kolejnej edycji.


To tyle na razie, do zobaczenia sarenko i pozdrawiam wszystkich, którzy czasem zachodzą do tej porośniętej chwastami puszczy luckygirl.


*konwent - miejsce, gdzie raz na jakiś czas spotykają się ludzie ześwirowani na punkcie kultury japońskiej. 48 godzin bez snu, w surrealistycznym świecie, robiąc różne dziwne rzeczy. Wójek Google powiem Wam więcej, jeśli to Was jeszcze nie do końca wystraszyło.







 



Seiyu

wtorek, 05 maja 2009 14:49
Ludzi takich jak ja nazywa się czasami "mangowcami". Sama mówię, że idę czasem na "mangowe spotkanie" lub do "mangowego towarzystwa. Mimo to nie czytam mang. Z kilku powodów. Między innymi dlatego, że ciężko mi się je czyta i szybko się męczę, często gubię kolejne kadry, gdyż naprawdę trudno na początku przystosować się do czytania od prawej do lewej i to od tyłu ksiązki:) Jak już kiedyś wspomniałam - wolę ksiązki:)

Jednak z anime rzecz przedstawia się zupełnie inaczej. Dlaczego? Bo mam bzika na punkcie SEIYU.

Cóż oznacza to tajemnicze słowo?

Seiyu to inaczej aktorzy głosowi - profesja naprawdę popularna w Japonii. Nie należy mylić tego pojęcia z naszym "dubbingiem", gdyż sztuka użyczania swojego głosu bohaterom stoi na bardzo wysokim poziomie. Aktorzy głosowi wiele lat uczą się w specjalnych szkołach modelować swój głos, a że w Japonii rocznie powstaje dziesiątki tysięcy anime - wiele z nich dostaje role, dzięki którym mogą rozwinąc skrzydła io stać się prawdziwymi idolami. Tak, tak, genialny seiyu jest narodowym bohaterem. Na jego cześć urządzane sa konwenty, wydawane płyty, na których czyta wiersze lub opowiadania.



Seiyu mają naprawdę ciężkie zadanie - muszą tylko za pamocą głosu przekazać wszystki emocje bohatera. Nie moga pomóc sobie mimiką, grą ciała. Tylko głos.

Oto przykład, który powinien Was przekonać. Seiyu, który występuje w tym filmiku to Mamoru Miyano. W pierwszej części podkłada głos do postaci Tamakiego Sou w komedi "Ouran High School Host Club". W drugiej części wciela się w rolę Rigto Yagami w genialnym gryminale "Death Note" (którego nawiasem mówiąc amerykańska ekranizacja ma pojawić się wkrótce w kinach).


I jak Wam się podoba?:)


Pozdrawiam!



Co to jest, do diaska?!

poniedziałek, 04 maja 2009 13:44
Witam!



Zdecydowałam się dodać nowy dział, zatytuowany "otaku". Zamierzam w nim dodawać wpisy, które przedstawią moje hobby, jakim jest kultura Japonii, manga i anime.

Wiem, że wielu ludzi nie kojarzy o czym mowa, lub jeśli już kojarzy, to rzuca czosnkiem w ososby mojego pokroju, ale postaram się, może nie zachęcić, ale nauczyć tolerancji, do takich ososbników jak ja;)



Jeśli ktoś chciałby podyskutowac na tem temat, to nie będę miała nic przeciwko. Uwielbiam konstruktywne dyskusje.

Na początku planuje spisać wszystkie rzeczy, które uwialbiam w anime (bo mang raczej nie czytam, preferuję ksiązki) oraz różne ciekawostki związane z Japonią.



Pozdrawiam!



Traktat o tolerancji

sobota, 02 maja 2009 14:22




Tak, tak wiem. Na stos z taką osoba, która tak zaopuściła swój blog, że aż chwasty mają już swoje przedstawicielstwo w parlamencie. Mea culpa.


A jeśli już mówimy o stosach, toż przecież kraj Lecha drzewiej słynął z tego, iż takich podwórkowych piecyków z ludzkim rożnem u niego próżno było szukać. Niestety, mimo iż z racji ekologicznych nie praktykuje się już tego zwyczaju, pozostaje jak zwykle niezastąpiony język, który potrafi spalić na popiół nawet szybciej i dokładniej.

Historia z życia wzięta: mój chłopak jest Nigeryjczykiem. Nie chroni go nawet to, że jego skóra jest raczej jak mleczna czekolada, a nie gorzka. Nie może zasłonić się tym, żę mówi naprawdę bardzo dobrze po polskiemu. Idąć z nim przez ulicę, nasłucham się tego i owego od przechodniów... Przemilczę wszystkie głupie uśmiechy i co wulgarniejsze odzywki (a nie chodzę z nim na spacerze, w jakijś zabitej dechami wiosce, lecz w byłej stolicy), ale ostatnio myślałam, że wyjdę z siebie i stanę obok, kiedy podbiegła do mnie pani w średnim wieku, chwyciłą z rękę i przejęta powiedziała: "Nie spotykaj się z nim dziecko, bo złapiej jakiegoś AIDS-a lub broncholit!". Przemilczę, to niech każdy skomentuje sobie to sam.

Ale, ale...Przychodzimy do domu i zaczynam z swoim chłopakiem rozmawiać o różnych sprawach i jakoś tak między rozmową o pierogach, a Obamą zahaczyliśmy o temat par homoseksualnych. Oto co uslyszałam od Olukayode: "Homoseksualiści mogą istnieć, ale niech mnie nie dotykają..." To także przemilczę, ale zdradzę Wam, że dostał za to po głowie:P

Mimo, że czasem powie coś naprawdę głupiego, czasem bariera językowa jednak całkowicie się zaciera i potrafi powiedzieć coś mądrego. Oto czym mnie uraczył całkiem niedawno:

"Wszyscy faceci to świnie. I teraz mają grypę"

Pozdrawiam!



 

PS. Dodałam świeższe zdjęcia do galerii Me&My Friends, gdyby ktoś był ciekawy, lub chciał przeżyć załamanie:) Ale to nie koniec. Powstał nowy dział pt. "Otaku", który pojawił się u góry strony. To nie przypadek, zachęcam do lektury:P



Zdjęcia w galeriach.


środa, 17 stycznia 2018

Licznik odwiedzin:  34 040  

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

O mnie

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to